W tym roku marzec jest typowo filmowym miesiącem. Zaraz po zakończeniu Międzynarodowego
Festiwalu Filmów Studenckich rozpocznie się kolejny już 17 raz Międzynarodowy Festiwal Febiofest.Jak każdego roku festiwal z pewnoscią przyniesie mnóstwo kulturalnych doznań.
Oczywiście dominować będzie słowacka i czeska kinematografia, między innymi dokumentalne seriale, telewizyjne produkcje czy filmy które nie bedą dystrybuowane. Zdecydowanym faworytem w tym roku jest czeski film Protektor Marka Najbrta z 11-stoma nominacjami do Czeskiego Lwa.
Wśród zagranicznych produkcji na uwagę zasługują: francuski Prorok Jacquesa Audiarda nagrodzony Grand Prix Jury na festiwalu w Cannes oraz nominowany do Oskara za najlepszy film zagraniczny; Biała wstążka Michaela Haneke czy Enter to void urodzonego w Argentynie Gaspara Noe, znanego z kontrowersyjnych produkcji.
W tym roku Febiofest w cyklu profil osobowości przedstawi twórczość duńskiego reżysera Larsa von Trier (Przełamać fale, Tańcząc w ciemnościach, Europa, Antychryst, Idioci) oraz węgierskiego reżysera Miklosa Jancso (Świeży wiatr, Gwiazdy na czapkach, Bóg się wycofuje,Walc nad błękitnym Dunajem).
Tegoroczny Febiofest zapowiada się naprawdę wyjątkowo chociażby dlatego, iż został wzbogacony o sekcję polskiego filmu współczesnego. Widzowie będa mogli obejrzeć: Dom zły (reż.Wojciech Smarzowski), Rewers (rez. Borys Lankosz), Wojna polsko-ruska (reż. Xawery Żulawski), Las (rez. Piotr Dumala), najnowszy film Andrzeja Wajdy Tatarak; Plac Zbawiciela (rez. Krzysztof Krauze), Mała Moskwa (rez. Waldemar Krzystek) jak również dokument Bartka Konopki Królik po berlińsku. Ten ostatni jest zdobywcą min.Grand Prix w Krakowie, nagrody Jańcio Wodnik na tegorocznych Prowincjonaliach, czeskiego Srebrnego Oka,amerykańskich Złotych Zebów w Chicago oraz nagrody na festiwalu Planet Doc Review i Hot Docs Toronto. Wstępnie swój udział na Febiofest potwierdził Andrzej Wajda.
Blava 26-31.03
FK Nostalgia, FK Mladost, DK Zrkadlovy haj, A4-nulty priestor, FK 35mm na VSMU
www.febiofestsk.sk
on mar 29th, 2010 at 9:49 am
Byłam wczoraj na „Króliku po berlińsku”.
Bardzo mi się podobał.
Jedno „ale”, za to orgormne, jakość kopii poniżej wszelkiej krytyki.
Ja rozumiem, że Febiofest to nie Cann, ale w dzisiejszych czasach zdobycie porządnej jakości kopii filmu (i to na bądź co bądź festiwal) nie jest chyba poza zasięgiem organizatorów.
Jeżeli reszta filmów była tej samej nędznej jakości to reklamy wielkiej naszej kinematografii nie wieszczę….
O! I sobie pomarudziłam :)